Drużyna prowadzona przez Mariusza Jopa wróciła do elity po efektownym zwycięstwie na zapleczu Ekstraklasy i już na inaugurację sezonu 2026/2027 zmierzyła się z jedną z rewelacji poprzednich rozgrywek. Dla Białej Gwiazdy był to pierwszy poważny sprawdzian po awansie, natomiast GKS chciał odpowiedzieć na falstart i czwartkową porażkę w el. Ligi Konferencji.
Początek spotkania zdecydowanie należał do zespołu przyjezdnych, którzy już w 8. minucie mogli objąć prowadzenie 1:0. Marcel Łubik popisał się jednak znakomitą paradą i zatrzymał strzał Bartosza Nowaka. Kilka chwil później golkiper Wisły po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Tym razem zaskoczyć go próbowali Ilja Szkurin oraz Eman Marković.
W odpowiedzi po drugiej stronie boiska strzelali Marko Bozić i James Igbekeme, ale ich próby zostały skutecznie zablokowane. Znacznie bliżej trafienia Biała Gwiazda była za to w 29. minucie, gdy po uderzeniu Frederico Duarte świetnie interweniował Gabriel Kobylak.
W samej końcówce pierwszej połowy ponownie zakotłowało się w polu karnym przyjezdnych. Duarte uderzył z ostrego kąta, jednak futbolówka odbiła się od słupka. Krótko po tym ten sam zawodnik upadł na linii pola karnego, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Dwa zabójcze ciosy Wisły Kraków. Ale GKS Katowice walczył do końca
Drugą połowę znacznie lepiej rozpoczęli Wiślacy. W 51. minucie Kacper Duda zagrał do Alana Urygi, a ten główkował tuż nad poprzeczką. Chwilę później podopieczni Mariusza Jopa otworzyli jednak wynik. Uryga był faulowany przy próbie oddania strzału, przewinił Marcin Wasielewski, a sędzia wskazał na “wapno”. Do futbolówki podszedł Marko Bozić i nie pomylił się z 11 metrów, choć Kobylak wyczuł jego intencje.
Tuż po tym kibice Wisły mogli cieszyć się po raz kolejny. Biała Gwiazda poszła bowiem za ciosem i ekspresowo zdobyła także drugiego gola. Raoul Giger kapitalnie dorzucił z prawej strony, a Jordi Sanchez efektowną główką zamknął dośrodkowanie i po godzinie gry beniaminek PKO BP Ekstraklasy prowadził już 2:0.
Na tym jednak byli mistrzowie Polski nie zamierzali poprzestać! W 64. minucie cieszyli się bowiem z kolejnej bramki, a do siatki ponownie trafił Sanchez. Hiszpan najlepiej odnalazł się w zamieszaniu i strzałem z najbliższej odległości pokonał golkipera GKS-u. Po długiej analizie VAR arbiter anulował jednak trafienie. Sędzia Łukasz Kuźma zauważył bowiem zagranie piłki ręką.
To dodało skrzydeł drużynie z Katowic, która zaczęła odważniej atakować. W 76. minucie Marković strzelił tuż obok słupka, ale kilkadziesiąt sekund później Szymon Bartlewicz wyprzedził Gigera i zdołał zaskoczyć Łubika.
W samej końcówce raz jeszcze postracił Marković, tym razem uderzając zza szesnastki, ale posłał futbolówkę obok słupka. Koniec końców przy Reymonta więcej goli już nie padło i Wisła rozpoczęła sezon od zwycięstwa. W następnym meczu zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice. GKS czeka natomiast rewanżowe starcie z Żiliną, a następnie Radomiakiem Radom. Oba mecze odbędą się w Katowicach.